Aktualności

Casio GP-500 Test

Dodano: 2016-05-20

Casio GP-500 Test

Wejście z wielkim hukiem w świat profesjonalnych pianin cyfrowych? Tak! Casio pokazało, że jak najbardziej można. Nasuwa się pytanie dlaczego tak późno? Mając jako pierwsza redakcja w Polsce ten instrument do ogrania jeszcze przed premierą, byłem już pod wielkim wrażeniem. Wiadomo jak to jest, pierwsze wow i zachwyty. Przyszedł czas na test. Nadal jestem pod wrażeniem, że firma, która z reguły tworzy budżetowe instrumenty potrafiła wspiąć się tak wysoko i wydać instrument z górnej półki.

Wygląd: 

W GP-500 zastosowano lakier czarny na wysoki połysk i tutaj gołym okiem widać, że jest to typowy fortepianowy lakier, a nie jakiś tani zamiennik. Zdecydowanie podnosi prestiż i będzie świetnie się komponował w każdym wnętrzu. Jeśli chcesz przyoszczędzić troszkę grosza, to możesz sięgnąć po model GP-400. To dokładnie ten sam model, ale bez połyskującego lakieru i jest jakieś 2.500 tysiąca tańszy. Żałuje troszkę, że nie zdecydowano się na chowany panel sterowania, bo wtedy instrument przypominałby klasyczny model w stu procentach. Ostatnio jednak nie spotyka się takich rozwiązań często. Generalnie słowa uznania należą się za zaprojektowanie całego panelu, gdyż nie ma tutaj przesady. Przycisków jest mało, lecz z rozwagą. Można szybko wybrać trzy flagowe brzmienia, gdyż każde z nich posiada osobne przyciski Berlin, Hamburg, Vienna. Wyświetlacz jest sporych rozmiarów przez co praca jest komfortowa. Wykończenie jest piękne i każdy detal wręcz zachwyca. W sumie, to zastanawiałem się, dlaczego tak jaram się tym wykończeniem? Otóż, na co dzień pracuje się na bądź co bądź brzydkich instrumentach. Nie oszukujmy się, każde Stage Piano to zwykła, brzydka maszyna robocza, a tyle się na nich pracuje, że chyba mi obrzydło. Nie wiem co jest w tych instrumentach z lakierem fortepianowym, ale człowiek od razu łagodnieje przy nich.

Trzeba przyznać, że każdy detal wykonano z należytą starannością. Lakier użyty do wykończenia GP-500 wygląda na trwały, chociaż to pewnie czas pokaże.

Instrument dysponuje wyjściami L/MONO/R oraz stereofonicznym wejściem Line In, również podłączane dwoma jackami. Pod spodem znajdziemy port USB, MIDI oraz dwa wyjścia słuchawkowe. Od frontu po prawej stronie umieszczono port USB Type A, który pełni funkcję magazynu danych.

Klawiatura:

Za klawiaturę należą się wielkie słowa uznania. To nowy typ klawiatury opracowany przez Casio o nazwie „Natural Grand Hammer Action Keyboard”. Wykonano ją w całości z drewna, takiego samego z jakiego wykonuje się klawiatury fortepianu Bechstein. Zdecydowano się nawet na pokrycie białych klawiszy akrylem, a czarnych fenolem na wzór akustycznego fortepianu. Klawisze są długie, a więc nie było problemu by ustanowić punkt podparcia klawisza w podobnym miejscu do tego co w oryginale. Mamy plastikowy młotek, którego ramię uderza w elektronikę, natomiast młotek pięknie pokazany jest za plexi, które zobaczymy kiedy podniesiemy pokrywę pianina.

 

Klawiatura posiada trzy czujniki wyłapujące prędkość i dynamikę gry, No dobrze, tyle o technologii. Pozostaje pytanie, dlaczego producenci tak ślinią się na to drewno w klawiaturze skoro i tak go fizycznie nie dotykamy, bo przed nim jest materiał imitujący kość słoniową? Drewno, to drewno. Jego waga, zapach (ktoś wącha klawiaturę?:)) i właściwości powodują, że w instrumencie cyfrowym jest jak najbardziej pożądaną wartością dodaną. Kolejna sprawa, to trwałość. Plastik w klawiaturach lubi się kruszyć, w przypadku klawisza drewnianego do awarii raczej nie dojdzie, chociaż każda klawiatura ma swoje słabe punkty, bo nic nie jest wieczne.

A jak się na tym gra? Tak się składa, że podczas testu mieliśmy do porównania fortepian Bechsteina oraz Fazioli. Co klasyk to klasyk, ale w przypadku Casio GP-500 to już nie jest tłuczenie w plastik, tylko w dobry akustyczny instrument. Gra się na tym naprawdę świetnie i to jest właśnie przewaga hybrydowych pianin cyfrowych nad zwykłymi. To ciężka klawiatura (charakterystykę można zmieniać), która jest bezkompromisowa dla słabej klasy pianistów. Ma bardzo naturalny skok, no i uderzamy w młotek (co prawda plastikowy) i na końcu brakuje nam tylko akustycznej struny, ale pewnie i to kiedyś zostanie wymyślone :). Noemi ogrywając nowe GP-500 stwierdziła, że takie możemy kupić do nowego domu. No to pozostaje teraz wewnętrzna rozterka GP-500 VS Yamaha CLP-585, a może KAWAI CA-97? Cóż, za rok trzeba będzie stawić czoła problemowi.

Brzmienie:

Absolutny top, jeśli chodzi o brzmienie. Casio zrobiło to, czego niestety nie zrobił nikt. A co to takiego? Kiedy słuchasz nowego instrumentu swojego ulubionego producenta, to masz nadzieję, że będzie to zupełnie nowy model pod względem nowych brzmień. Nawet jeśli są to nowe próbki to i tak czuć, że to brzmienia tego konkretnego producenta. Casio odbiło się od swoich brzmień do tego stopnia, że gdy z przyjaciółmi z innych redakcji byliśmy na premierze modelu GP-500 to doszliśmy do wspólnego wniosku, że można emblemat Casio zastąpić Yamahą, Kurzweilem, Rolandem, Korgiem czy też Nordem i każdy uwierzy, że to właśnie ten producent, a nie Casio.

Czy to tak dobrze brzmi?

Zdecydowanie tak! No ale w domenie samplingu to nie problem. Zrobiono dokładnie to co robi Nord od lat czyli zgrano nuta po nucie, warstwa po warstwie. W zasadzie to nie jest jakiś kłopot, wystarczy tylko odpowiednia ilość pamięci Ram lub Rom. Casio wiedziało, że aby zająć godne miejsce na rynku pianistów trzeba połączyć kilka aspektów: klawiaturę, brzmienie i nagłośnienie. I to się udało. Teraz w kwestii brzmień. Casio oficjalnie nie podaje skąd wzięło brzmienia do swoich nowych modeli z serii GP. Jedynie przyznają się do tego, że przy brzmieniu Berlin pracował Bechstein. Domyślać się można, że Hamburg to Steinway natomiast Vienna to Bosendorfer. Każdy z nich jest inny brzmieniowo i występuje w trzech wariacjach: oryginalny oraz ciemny i jasny.

Posłuchajcie próbek:

Oto próbki poszczególnych brzmień Hamburg, Vienna. Hamburg:

To nie koniec atrakcji. Instrument bowiem reprodukuje kilka ciekawych procesów charakterystycznych dla instrumentu akustycznego. Zagłębiając się w Menu zauważymy funkcję Acoustic Simulator.. To tam znajdują się parametry edycyjne, które możemy dowolnie modyfikować. Mamy więc takie elementy jak:

Hammer Response- czyli czas reakcji młotka podczas naciśnięcia klawisza.

Lid Simulator- symulator pokrywy fortepianu. Może być otwarta, pół-otwarta, zamknięta, całkowicie zdjęta.

próbka:

Damper Resonance- efekt ten powstaje w momencie naciśnięcia pedału. Następuje zwolnienie tłumików ze strun, przez co struny zaczynają rezonować, przez wibracje od naciśniętych strun. Powstaje przy tym efekt specyficznego pogłosu.

próbka:

Damper Noise- to ciekawe, ale każdy stroiciel chce ten efekt zniwelować do granicy słyszalności. Gdy naciskamy pedał, towarzyszy temu charakterystyczny przydźwięk.

próbka:

String Resonance- wzbudzenie strun, które są odblokowane poprzez wciśnięcie klawisza poprzez inny klawisz.

próbka:

Open String Resonance- wzbudzanie się strun najwyższego rejestru, które nie posiadają tłumików.

próbka:

Aliquot Resonance – ta funkcja ma za zadanie imitować naturalne wzbudzanie się martwej części struny w akustycznym instrumencie, która jest dostrojona w odpowiednim interwale do części grającej.

próbka:

Pedal Action Noise- symuluje on stukot mechaniki pedału

próbka:

Key On Action Noise – stukot towarzyszący wciśnięciu klawisza

próbka:

Key Off Action Noise- stukot towarzyszący zwolnieniu klawisza

próbka:

 

Pozostałe brzmienia pochodzą z bazy Casio i chyba celowałbym w okolice modelu PX5S. Nie są one aż takiej wybitnej jakości jak flagowe brzmienia. Widzę tu pewną niesprawiedliwość, gdyż są to brzmienia dodatkowe i zawsze będą się wydawały słabsze w cieniu Berlin, Vienna, Hamburg. Łącznie mamy 35 brzmień. Szkoda, że nie przygotowano całej bazy nowych brzmień, aczkolwiek bardzo ładnie łączą się one z topowymi fortepianami- Piano+Strings, Piano+FM, czy też Pad i takie widzę ich zastosowanie. Świetny jest też Wibrafon. W temacie brzmień dodam jeszcze, że moduł otrzymał aż 256 głosów polifonii, co powoduje bezproblemową wolność w szerokim graniu. Tutaj nic nam się nie przytka.

Oto próbki Video:

Position:

To akustyczna imitacja różnego rodzaju odsłuchu.Instrument może symulować odsłuch z pozycji grającego oraz trzy rodzaje pozycji słuchającego. Mamy tu odsłuch bliższy oraz dwa dalsze.

Scene:

Bardzo dobra funkcja. Scene to nic innego jak pamięć registracyjna, w której zapisujemy ustawienia Acoustic Simulator. W pamięci jest 15 presetów, w których zapisano brzmienia pod konkretne nazwiska: Chopin, Bethoven, Debussy itd. Jeśli chcesz zabrzmieć zgodnie z epoką, to skorzystaj z odpowiedniego presetu, a będzie znacznie ładniej. Trzeba przyznać, że póki co producenci ścigali się na najlepsze fortepiany, ale nikt nie wpadł na to, by stworzyć brzmienia charakterystyczne dla konkretnych twórców. Szacunek za pomysł.

Brilliance:

Dzięki tej funkcji możemy rozjaśnić lub przyciemnić brzmienie według potrzeb w skali od -3 do +3.

Próbka:

Concert Play:

Dzięki Concert Play możesz zagrać z całą orkiestrą. W pamięci zgromadzono 15 utworów, które są notabene bardzo dobrze nagrane. Możemy skorzystać z nagrania referencyjnego i odsłuchać całość, lub wyciszyć partie fortepianu, by zagrać ją samodzielnie.

Oto próbki podkładów:

Nagłośnienie:

Głosniki umieszczono pod spodem instrumentu oraz pod napisem Casio. Tam znajdziemy wysokotonowe głośniczki. Całość jest głośna, nic nie rezonuje i spokojnie wystarczy do nagłośnienia naprawdę wielkiego pomieszczenia, czego byliśmy świadkami podczas prezentowania modelu w Berlinie. Jacob Collier grał na tym modelu zupełnie bez zewnętrznego nagłośnienia, a my będąc w ostatnich rzędach wszystko doskonale słyszeliśmy.

Procesor efektów:

Instrument zyskał bardzo fajne algorytmy Reverb, które jak twierdzi producent zostały pobrane jako impulsy z prawdziwych sal koncertowych. Jest ich 12 i dodają bardzo fajnej przestrzeni do brzmień fortepianowych. Przyjemnie jest z nich korzystać nocą podczas gry na słuchawkach. Oprócz Reverbu mamy też Chorus, który występuje w 4 odmianach.

próbka:

 

Audio/MIDI Recorder:

Producent daje rejestrator audio, rejestrujący na pamięć flash do formatu WAV. Możemy również nagrywać w trybie MIDI do wewnętrznej pamięci. Wtedy mamy do dyspozycji 2 ścieżki, a pojemność recordera wynosi 5000 nut.

 

Metronom:

W instrument wbudowano metronom, dzieki czemu nie trzeba już zaopatrywać się w klasyczny. Posiada on trzy funkcję: wybór metrum, tempo oraz głośność.

Pedały:

Nie mogło zabraknąć 3 pedałów, które działają analogicznie jak pedały fortepianu. Nie zapomniano nawet o funkcji półpedału.

oto próbka:

 

Zakończenie:

Nie łatwo jest zdobyć zaufanie pianistów do marki, która do tego czasu produkowała sprzęt z niższej półki. Wybierając instrument hybrydowy, należy do niego podejść tak jak do akustycznego instrumentu. A jak się kupuje nowy fortepian? Przychodzisz do salonu, stoją 2-4 te same modele i wybierasz ten jeden najlepszy. To nie są małe pieniądze, więc każ sobie przed zakupem postawić konkurencyjny model hybrydowy i sam się przekonaj, który będzie najlepszy dla Ciebie. Z całą pewnością od teraz nie należy bagatelizować producenta Casio. Ja podchodząc do modelu GP-500 po raz pierwszy miałem mieszane uczucia i pewne obawy, bo katalogowo wszystko wygląda pięknie, a w praktyce różnie, jednak w przypadku Casio nie ma powodów do obaw. Seria Hybrid Piano dźwiga markę w górę. Fortepiany są znakomite, do tego stopnia, że nie rozpoznasz że to Casio i to jest najwspanialsze. Pozostaje czekać, aż Vienna, Berlin czy Hamburg zostaną wciągnięte do modeli z niższych półek np. PX6s. Taki ruch sporo by namieszał. Klawiatura GP-500 jest bardzo dobra i myślę, że pianiści to docenią. Jeśli miałbym znaleźć słabsze punkty to tylko i wyłącznie należy się minusik za brzmienia dodatkowe, w których niestety słychać tą półkę niższą, ale to piano raczej będzie używane generalnie do brzmień akustycznych, więc nie wiem czy pianista po nie sięgnie. GP-500 uważam za świetny ruch ze strony Casio. Wszyscy na tym zyskają. Yamaha, Roland, KAWAI musi wziąć pod uwagę kolejnego konkurenta, którego do tej pory w tym segmencie nie było. Aliquot Resonance, czy Open String Resonance to funkcje, których do tej pory nie mieliśmy w pianinach cyfrowych opartych na samplingu. Casio to zdecydowanie instrument z wysokiej półki!

Na sam koniec prezentujemy film, który pokazuje szereg możliwości instrumentu:

Instrument do testów użyczył dystrybutor Casio na Polskę firma ZIBI.

Źródło: www.muzykuj.com/testy/instrumenty-klawiszowe/casio/casio-gp-500-test,619.html

Tagi: brak